Teksty na każdy temat (Reklama: projekty domów drewnianych ,myjki ciśnieniowe )
Przez całe lata Andy ciągle ukrywał się i uciekał. Wyrobiło to w nim trwały nawyk: podświadomie unikał otwartej przestrzeni, przemykał się w cieniu, pod ścianami. Kiedy wyszedł zza rogu na parking, zauważył dwóch mężczyzn pukających do drzwi pokoju 21. Wyglądało na to, że pokój jest pusty, a mężczyźni wydawali się mocno podejrzani. Byli ubrani w dziwacznie skrojone białe spodenki sięgające do kolan, chociaż trudno byłoby powiedzieć, w którym miejscu kończą się szorty, a zaczynają śnieżnobiałe nogi. Jeden miał czarne skarpetki i znoszone buty. Drugi był w tanich sandałach i poruszanie się sprawiało mu widoczny ból. Na głowy nacisnęli kapelusze panama. Wayne Tarrance chwycił aparat telefoniczny i położył się w poprzek łóżka stojącego w jego pokoju w “Ramada Inn” w Orlando. Był zmęczony, wściekły, czuł się zagubiony i miał dość F. Dentona Voylesa. Była sobota, pierwsza trzydzieści w nocy. Zatelefonował do Memphis. Sekretarka nie miała mu nic do przekazania poza tym, że dzwoniła Mary Alice i chciała z nim rozmawiać. Namierzyli telefon. Telefonowała z budki w Atlancie. Powiedziała, że może połączy się jeszcze o drugiej, by zorientować się, czy Wayne - nazwała go Wayne - dowiedział się, że chce z nim rozmawiać. Tarrance podał numer pokoju i odłożył słuchawkę

(Reklama: usa phone card )
